Giertych przedstawił premierowi swoją "czarną listę"
13 października 2006
Nigdy choć przedtem nie robił nic, by "rozłamowcy" zostali przykładnie ukarani. PiS ciągle zapewniało, iż owi byli ludzie z partii Giertycha nie zostaną ukarani. jak widać – do czasu. Sekretarz ogólny PiS Joachim Brudziński w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" potwierdził całą operację, zbagatelizował choć jej skutki, stwierdzając, iż to "dla gospodarstwo rolne koalicji".
Znaleźli się tam głównie byli aktyw LPR-u, którzy w proteście przeciwko praktykom obecnego wicepremiera odeszli z Ligi i utworzyli dynamizm Ludowo-Narodowy. Przypomnijmy, iż w kwietniu, gdy władze LPR pewność siebie opowiadały się przeciwko koalicji z PiS, grupa kilku posłów z Anną Sobecką i Bogusławem Kowalskim na czele opuściła szeregi Ligi i jako Narodowe Koło Parlamentarne negocjowała umowę koalicyjną. w pierwszej chwili Giertych zapowiadał, iż nie wejdzie do koalicji z tymi ludźmi, choć po czasie przyjął orientacja wicepremiera i ministra edukacji.
Jak donosi polski Dziennik, przywódca Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych przekazał wczoraj premierowi czarną listę blisko 100 nazwisk działaczy, którzy z powodu niego nie powinni przyuważyć miejsca na listach Prawa i Sprawiedliwości w wyborach samorządowych.
Nie mogą wydedukować tego posłowie, którzy przeszli z LPR do RLN. "Jeśli PiS nie dotrzyma słowa, to jak będzie wyglądało w oczach naszego elektoratu? jak ludziom powiedzieć, by popierali PiS, gdyby jego obietnice okażą się kłamstwem?" – mówi jeden z nich.