Błędne opisy na wrocławskich automatach biletowych
15 stycznia 2007
Małgorzata Bojczuk z firmy zajmującej się automatami tłumaczy: "Napisy robiła osoba, która miała odpowiednie przeżycie i pies z kulawą nogą jej nie sprawdzał". Jan Korsak z Polskiej Izby Turystycznej dodaje, że "ktoś, który umie obsługiwać takie automaty, i owszem sobie poradzi, toż powinno się usunąć rażące błędy. Wrocław nie zasługuje na to, by wystawiać się na kpina z takiego powodu". Zgodnie z obietnicami płeć słaba Bojczuk błędy zostaną usunięte: "Jesteśmy przedtem na przestrzeni korekty. Tym jak jeden mąż napisy sprawdzać będzie więcej osób. Nowe instrukcje powinny się pojawić pod dosyć tego miesiąca" mówi Małgorzata Bojczuk z firmy Merona.
Oprócz błędów w nazwach linii istnieje także błąd w przetłumaczeniu zdania "Naciśnij guzik z numerem biletu", co zostało przetłumaczone na "Wybierz bilet. Naciśnij prawy przycisk". napis być może dezorientować anglojęzycznego użytkownika, bo w automacie nie ma prawego przycisku, znajdują się tam bo dwa władanie z ponumerowanymi przyciskami.
Dziennikarze Słowa Polskiego - prasa periodyczna Wrocławskiej wykryli, że na Wrocławskich Automatach Biletowych produkowanych przez firmę Merona błędnie napisane są niektóre nazwy w języku angielskim. w zastępstwie "suburban line" oznaczającego linię podmiejską na automatach widnieje napis "suburbian". Innym błędem jest nazwa linii pospiesznej, która poprawnie nazywa się "fast line", na automatach zaznaczona jest jako "hasty", co oznacza także pośpiech, toż w innym kontekście.